🟢 TPR: 400 krów, 400 hektarów i tylko jeden rolnik we wsi
Czesław Mrówka i jego żona Małgorzata ze wsi Niedamirów’ (gm. Lubawka, woj. Dolnośląskie ) swoją pracę na roli zaczynali od kilku hektarów ziemi i czterech krów. Po trzech dekadach ich stado urosło do 400 sztuk bydła i niemal 400 hektarów gruntów (wraz z dzierżawami) . Niestety, są ostatnimi rolnikami we wsi, a i w sąsiedniej wiosce nie uchował się żaden gospodarz. – informuje 4.01.2026 portal Tygodnik Poradnik Rolniczy
O tym, że ukochali pracę na roli, może świadczyć chociażby to, iż pracują codziennie. Swój gospodarski sukces zawdzięczają codziennej, żmudnej pracy. Wystarczy powiedzieć, że od kiedy zajęli się gospodarstwem, nie byli ani razu na urlopie.
- Choć rolnik gospodaruje na słabych gruntach, to osiąga dobre wyniki
- Gospodarz postawił na odporne na trudne warunki montbeliardy
- Uprawy na polach niszczą sarny i dziki, a w Bobrze grasują bobry
- Rodzina w domu pielęgnuje tradycję, to co może produkuje samodzielnie
- W kuchni obok płyty indukcyjnej stoi tradycyjny piec opalany drewnem
- Czesław Mrówka został we wsi sam, jako rolnik
- Gospodarz wie co robić, żeby w glebie było życie
- Pan Czesław uważa, że rolnicy powinni kupować przede wszystkim polskie maszyny
Ojciec pana Czesława zaczynał w starym, rozlatującym się i rozgrabionym domu po II wojnie światowej. Wtedy gospodarstwo miało zaledwie kilkanaście arów i cztery krowy w małej obórce. Trzy siostry pana Czesława wyjechały za chlebem do miasta, zaś on został na wsi. Przykład i naukę brał od swojego ojca, który stopniowo kupował ar po arze ziemi. Pan Czesław, podobnie jak senior rodu, całkowicie poświęcił się ziemi i dbał o nią jak o skarb, bo takim dla prawdziwego gospodarza i rolnika jest ziemia, która daje plony i żywi. Początki nie były łatwe. Choćby dlatego, że jeszcze dziś pamięta pierwszą
⚪ Choć rolnik gospodaruje na słabych gruntach, to osiąga dobre wyniki
Jednak Czesław Mrówka nie miał i nie ma łatwego zadania także z zupełnie innego, wręcz podstawowego powodu, gdyż górskie tereny nie obfitują w najlepsze gleby. Gospodarz musi radzić sobie od początku na ziemiach najniższych klas, czyli IV, V i VI. Paradoksalnie nie jest to chyba największą przeszkodą, gdyż może się pochwalić wieloma sukcesami, gdyż o ziemię po prostu dba.
– Nie jestem zwolennikiem chemii i dlatego prawie w ogóle nie stosuję oprysków. Ograniczyłem ją do minimum. Zdecydowałem się tylko na opryski na chwasty oraz wspomagam rośliny saletrą. I w tym roku pszenżyta miałem 8 ton z hektara. To przecież dobry wynik. Stosuję obornik i jeszcze raz obornik, który daje też w efekcie próchnicę i w tym roku na V, VI klasie miałem takie plony. Niestety, jest coraz więcej miotły, więc będę musiał poszukać innego środka, ale to raczej wszystko – opowiada pan Czesław.
⚪ Gospodarz postawił na odporne na trudne warunki montbeliardy
Na własnym oraz dzierżawionym areale uprawia tylko na potrzeby paszowe dla stada kukurydzę, pszenżyto i jęczmień. Przed laty wybrał do hodowli krowy rasy montbeliarde♂, gdyż… – cały artykuł i galeria zdjęć na źródłowej stronie portalu Tygodnik Poradnik Rolniczy♂
◙ Podobne informacje:
List do Redakcji: Proponuję wyłączyć sygnalizację świetlną w Busku na czas epidemii
AF: Kto nie lubi tego gęstego, słodkiego produktu. Czy będziemy krainą miodem płynącą?
PR24: Pogoda przestała sprzyjać zbożom ozimym. To duży problem w rolnictwie
??? „Europa = uprawiać i hodować” – Ogólnopolski Protest Rolników – 24 stycznia 2024 r. [VIDEO]





























