80. rocznica Bitwy pod Broniną - dziś o 11:00 uroczyste obchody na cmentarzu w Szczaworyżu - Internetowy Portal Informacyjny Mieszkańców Miasta i Gminy Busko-Zdrój

80. rocznica Bitwy pod Broniną – dziś o 11:00 uroczyste obchody na cmentarzu w Szczaworyżu

8 września 2019 | Radio Kielce Wiktor Dziarmaga 08.09.2019 / Jarosław Kruk 08.09.2019 10:15 | | 0 komentarzy

80. rocznica bitwy pod Broniną zostanie dziś, w niedzielę 8 września, upamiętniona w Szczaworyżu w gminie Busko-Zdrój. To jedna z największych bitew wojny obronnej, do której doszło w 1939 roku na ziemi kieleckiej. Uroczystym obchodom będzie towarzyszyć wojskowa asysta, między innymi 21. Brygady Strzelców Podhalańskich.

Większość z poległych polskich żołnierzy, z ogólnej liczny ok. 200, zostało pochowanych na cmentarzu w Szczaworyżu. Po wojnie żołnierską mogiłę przekształcono w miejsce pamięci nazwane „Schodami do nieba”. Składa się ono z nasuniętych na siebie 17 płyt wykonanych z czerwonego piaskowca, położonych przy prowadzącej w górę zbocza głównej alei cmentarza. Autorem założenia jest Leszek Kurzeja.

Pułkownik Jarosław Molisak, szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego, które jest współorganizatorem obchodów rocznicowych informuje, że uroczystości rozpoczną się o godzinie 11.00 od mszy polowej na cmentarzu w Szczaworyżu.

– Nabożeństwo zostanie odprawione zgodnie z ceremoniałem wojskowym z udziałem wojskowej asysty honorowej 5. Batalionu Strzelców Podhalańskich. Oprawę muzyczną zapewni Wojskowa Orkiestra Garnizonowa z Krakowa. Zostanie odczytany Apel Pamięci i oddana salwa honorowa. Obchody zakończą się złożeniem wieńców i wiązanek na mogile poległych w bitwie żołnierzy, zwanej Schodami do Nieba. Naszym obowiązkiem jest przypominać o historii i czcić pamięć poległych – powiedział pułkownik Jarosław Molisak.

Ocenia się, że bitwa pod Broniną i bitwa polskiego Zgrupowania Południowego Armii Odwodowej Prusy pod Iłżą, w dniach 8-9 września, to dwie największe bitwy wojny obronnej 1939 r. na terenie ówczesnego województwa kieleckiego.

Doktor Marek Jedynak, historyk kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej informuje, że 2 września 1939 roku Armia Kraków mająca za zadanie obronę południa kraju pod nasilającą się przewagą Niemców zmuszona została do odwrotu. Wojska pod dowództwem generała Antoniego Szylinga skierowały się w kierunku Buska-Zdroju. W ślad za polskimi oddziałami podążyły… – cały artykuł z obszerną galerią zdjęć na źródłowej stronie Radia Kielce – po kliknięciu na link


 

W ósmym dniu wojny północne skrzydło Armii „Kraków”, cofające się pod naporem przeważających sił niemieckich, osiągnęło linię rzeki Nidy. Armia była zmęczona ciągłymi walkami, nocnymi marszami, nalotami niemieckich samolotów. Zmęczona, ale cała! Wykonując nakazany przez Naczelnego Wodza odwrót na linię Nidy i Dunajca armia walczyła, zadawała Niemcom straty i jednocześnie sama nie dawała się rozbić. Dowódca armii – gen.bryg. Antoni Szylling – wiedząc, że Naczelny Wódz zamierza zatrzymać Niemców na linii Wisły, chciał doprowadzić do Wisły możliwie największą ilość pełnowartościowych jednostek. Zadanie było jednak niezwykle trudne. Na drodze armii w rejonie Staszowa stanęła niemiecka 5D.Panc, blokująca marsz w kierunku przepraw na Wiśle.

8 września o godz. 10.00 odbyła się w klasztorze w Nowym Korczynie odprawa, w trakcie której gen. Szylling wydał rozkaz dalszego odwrotu na wschód. Do rana 9 września jednostki miały osiągnąć następujące rejony: 23 Górnośląska DP – Piestrzec, 55 Rezerwowa DP – Stopnica, Grupa Forteczna płk. Wacława Klaczyńskiego – Topola, Kików, Suchowola, 22 Dywizja Piechoty Górskiej (22 DPG) – Skrobaczów, Prusy.

Po otrzymaniu rozkazu dowódca 22 DPG – płk dypl.Leopold Endel-Ragis – zwrócił się do gen. Szyllinga z prośbą o pozwolenie na wykonanie wypadu całą dywizją na Busko, gdzie rozpoznano czołgi niemieckie. 22 DPG, przydzielona do armii „Kraków” rozkazem Naczelnego Wodza w dniu 1 września 1939 roku, w ciągu siedmiu dni wojny miała tylko kilka razy styczność z nieprzyjacielem. Wsławiła się bojem z podjazdami pancernymi niemieckiej 5 D.Panc w rejonie Czarnocina oraz bohaterską obroną przepraw przez Nidę pod Jurkowem i Koniecmostami, gdzie poległo blisko stu żołnierzy z 2 pułku strzelców podhalańskich (2 psp).

Gen. Szylling, początkowo przeciwny uderzeniu na Busko, na skutek osobistej interwencji płk. Endel-Ragisa ostatecznie wyraził zgodę na wypad rozpoznawczy jednym pułkiem dwubatalionowym. Gros dywizji miało maszerować do rejonu Prusy – Skrobaczów, na północny zachód od Stopnicy, i tam zorganizować obronę. Tymczasem płk Endel – Ragis, chcąc widocznie osiągnąć większy sukces, postanowił uderzyć na Busko całą dywizją, wbrew wyraźnemu rozkazowi dowódcy armii. W czasie odprawy z dowódcami pułków, która odbyła się w gajówce Chochół, dowódca dywizji bardzo pesymistycznie ocenił położenie, sądząc, że dywizja jest otoczona i musi się przebijać. W związku z tym zarządził likwidację taborów, z wyjątkiem taboru bojowego, oraz redukcję sztabu, poprzez przydział części oficerów sztabowych do poszczególnych pułków. Zarządzenia te, nakazane w toku przygotowań do poważnej akcji bojowej, wpłynęły negatywnie na morale dywizji, wywołując defetyzm i wzrost nastrojów panikarskich.

Marsz na Busko miał się odbyć dwiema kolumnami: zachodnią boczną po osi Kobylniki – Winiary – Busko – Skrobaczów i główną po osi Wiśniówki – Łatanice – Busko – Stopnica – Prusy. Kolumna główna wydzieliła dodatkowo ubezpieczenie boczne w sile batalionu ( III batalion 6 psp). Pogotowie marszowe zarządzono na godz. 18.00, jednakże wymarsz nastąpił dopiero około godz. 22.00. Marsz nie odbył się według założonego planu, bowiem na trasie przemarszu kolumny zachodniej – w lesie wełeckim – rozpoznano czołgi niemieckie. Kolumna zachodnia pomaszerowała więc na Łatanice, gdzie nastąpiło skrzyżowanie obu kolumn, wywołując niepotrzebny bałagan i dalsze opóźnienie marszu. Gdy wreszcie czołowy II batalion 6 psp wkroczył około 100 do Buska i nie zastał w nim Niemców, dowodzący kolumną płk Leon Grot ( dowódca piechoty dywizyjnej 22 DPG ) wydał rozkaz pozostałym batalionom marszu na Owczary z ominięciem Buska.

W czasie, gdy bataliony 6 psp dochodziły do Buska, spod Szczucina wyruszył w kierunku Stopnicy i Pińczowa niemiecki zmotoryzowany oddział wydzielony ( OW ). Oddział ten został zorganizowany przez niemiecki VII Korpus w dniu 6 września w Miechowie i otrzymał zadanie uchwycenia mostu na Wiśle w Szczucinie. Oddział składał się z piechoty załadowanej na samochody, kompanii zmotoryzowanych saperów, kompanii karabinów maszynowych, oddziału przeciwpancernego, dwóch samochodów pancernych i zmotoryzowanej haubicy 15 cm.

Jednostki polskie, broniące mostu w Szczucinie, nie dały się jednak zaskoczyć i w chwili, gdy niemieccy saperzy wbiegali na most, ten wyleciał w powietrze. Zdarzenie to miało miejsce 7 września około godziny 17.00. W zaistniałej sytuacji niemiecki OW obsadził zachodni przyczółek mostu i mimo nacisku ze strony wojsk polskich, trwał na stanowiskach. Wreszcie około północy 8 września dowódca niemiecki otrzymał drogą radiową rozkaz zezwalający na wycofanie do rejonu Pińczowa. 9 września około 100 Niemcy wyruszyli w kierunku Pińczowa szosą Pacanów – Stopnica – Busko.

Tymczasem oddziały polskie, które osiągnęły Busko, ruszyły na wschód w kierunku Stopnicy. Przodem posuwała się dywizyjna kompania kolarzy, za nią II batalion 6 psp. Po osiągnięciu miejscowości Bronina, 4 km na wschód od Buska, ubezpieczenia dały znać o wykryciu kolumny pojazdów zdążających w kierunku Buska. Była to straż przednia niemieckiego OW. Na wieść o tym dowódca II batalionu 6 psp – mjr Jan Wilczak – rozkazał zamknąć szosę przed samą wsią Bronina kompanii karabinów maszynowych z dwoma armatami p.panc, zaś najbliższym kompaniom: 4 – ppor. Włdysława Besa i 6 – kpt. Władysława Ohoroka – uderzyć na Niemców wzdłuż szosy w chwili, gdy zostaną zatrzymani ogniem od czoła.

Żołnierze pospiesznie zajęli stanowiska i zastygli w oczekiwaniu. Kolumna pojazdów niemieckich została przepuszczona bez strzału przez dywizyjną kompanię kolarzy, a następnie zatrzymana skoncentrowanym ogniem karabinów maszynowych i armat ppanc. Jeden z pierwszych pocisków armaty ppanc. trafił w samochód wiozący materiały wybuchowe, wywołując gwałtowną eksplozję. Serie polskich cekaemów zapaliły pojazdy niemieckie, po czym obie kompanie II batalionu ruszyły do ataku. W ciemnościach nocy, rozświetlonych przez płonące pojazdy, rozgorzał zacięty, krwawy bój. Niemcy początkowo bronili się z determinacją, nie wytrzymali jednak dwustronnego uderzenia na bagnety. W końcowej części walki wziął udział I batalion 5 psp mjr Władysława Mroza. Batalion ten znajdował się w Owczarach, gdy wybuchła gwałtowna strzelanina w Broninie.

Dowódca dywizji, obecny w tym czasie w Owczarach, wydał rozkaz mjr.Mrozowi wykonania natarcia w kierunku szosy. Rozwijający się do natarcia batalion został omyłkowo ostrzelany od strony Broniny, co osłabiło siłę jego uderzenia. Zaatakowana w ten sposób straż przednia niemieckiego OW została rozbita. Polacy zniszczyli i spalili 12 samochodów i wzięli do niewoli około 30 jeńców, w tym kapitana dobrze mówiącego po polsku. Obie strony straciły wielu zabitych i rannych. Poległ m.in. dowódca 6 kompanii 6 psp – kpt. Władysław Ohorok – oficer ceniony i lubiany przez żołnierzy.

O świcie, w czasie zbiórki, oddziały polskie zostały ostrzelane ze wzgórza po lewej stronie szosy. Były to siły główne niemieckiego OW, które próbowały przebić się na zachód. 6 kompania 6 psp, która straciła w nocnym boju niemal wszystkich oficerów i wielu żołnierzy, nie wytrzymała ognia niemieckiego i wycofała się w kierunku Owczar. 4 kompania ppor. Władysława Besa nie dała się jednak zaskoczyć i wykonała przeciwnatarcie, w wyniku czego wyrzuciła Niemców ze wzgórza, zajmując je. Wówczas Niemcy spróbowali obejść pozycje II batalionu 6 psp od północy.

Na skraju lasu na północ od Broniny, wzdłuż drogi do wsi Widuchowa, napotkali jednak na rozwinięty i przygotowany do walki III batalion 6 psp mjr. Stanisława Amirowicza, który przywitał napastników gwałtownym ogniem, a następnie wykonał przeciwnatarcie. W efekcie Niemcy zostali odrzuceni na wschód, a dowódca oddziału wydzielonego poległ w walce. Na tym zakończyła się pierwsza faza boju pod Broniną. Oddziały polskie, wobec konieczności uporządkowania się po ciężkim nocnym boju, nie kontynuowały pościgu, co umożliwiło Niemcom obsadzenie linii wzgórz na północ od szosy, w rejonie wsi Żerniki Górne.

Pojazdy zniszczone w bitwie pod Broniną – zdjęcie z niemieckiego archiwum

Po uporządkowaniu i odpowiednim przygotowaniu, około 900, oddziały polskie wznowiły natarcie. W natarciu wzięły udział trzy bataliony 6 psp i jeden batalion 5 psp. III batalion 6 psp mjr. Amirowicza nacierał w kierunku wschodnim, mając za podstawę wyjściową linię drogi Bronina – Widuchowa. I batalion 6 psp i dwie kompanie II batalionu tego pułku nacierały w kierunku północno – wschodnim, wykorzystując jako podstawę wyjściową wzgórze przy szosie, zdobyte o świcie przez 4 kompanię. I batalion 5 psp nacierał prostopadle do szosy, w kierunku północnym. Natarcie wspierane było ogniem artyleryjskim I dywizjonu 22 pal, strzelającego z rejonu Broniny, a także z Owczar, skąd strzelały m.in. 7 bateria 22 pal oraz bateria ciężka 22 dac. Natarcie początkowo osiągnęło powodzenie i bataliony zajęły pierwszą linię wzgórz. Wkrótce jednak utknęło w gęstym ogniu nieprzyjaciela, który twardo trzymał następną linię terenową pod Żernikami Górnymi.

Około 1100 na tyły zaangażowanej w walce 22 DPG wyszło niespodziewanie silne natarcie niemieckie od zachodu, w szybkim tempie zajęło Busko i przebiwszy słabą osłonę straży tylnej dywizji, uderzyło na stanowiska artylerii w Broninie i na tyły zaangażowanych w walce batalionów. Równocześnie bardzo silny ogień artylerii położony został na Owczary. Była to niemiecka 27 DP z VII Korpusu, która, powiadomiona drogą radiową, spieszyła na ratunek niemieckiemu OW. Dywizja ta spędziła noc na biwaku w rejonie Bogucic. Wczesnym rankiem została zaalarmowana i skierowana na Busko, wysuwając naprzód silne zgrupowanie artylerii.

Natarcie od zachodu było dla Polaków kompletnym zaskoczeniem. Najwidoczniej brakowało należytego rozpoznania z kierunku zachodniego, a ubezpieczenia z tej strony były bardzo słabe. Nawała artyleryjska, która niespodziewanie spadła na Owczary, wywołała panikę. W najgorszej sytuacji znalazły się jednak baterie 22 pal, strzelające z odkrytych stanowisk w Broninie, oraz bataliony 6 psp zaangażowane frontem na wschód. Niespodziewane natarcie niemieckie spowodowało konieczność podjęcia walki na dwa fronty, co, biorąc pod uwagę szczupłość posiadanych sił i rozmach natarcia niemieckiego, udało się tylko częściowo.

W efekcie oddziały polskie, mimo twardego oporu, uległy stopniowo silniejszemu przeciwnikowi i zostały rozbite. Część żołnierzy poległa, wielu było rannych, duża grupa dostała się do niewoli. Jedynie małym grupom udało się przebić w kierunku północnym, skąd przez Widuchowę i Ruczynów dotarły do Skrobaczowa. Oddziały polskie z Owczar, po otrząśnięciu się z paniki wywołanej nawałą artyleryjską, wycofały się przez Pęczelice i Skotniki na drogę stopnicką i w godzinach popołudniowych obsadziły pozycje w rejonie Prusy – Skrobaczów.

Zuchy ze Szkoły Podstawowej im.Kornela Makuszyńskiego w Siesławicach pamiętają o bohaterach Kampanii wrześniowej i każdego roku odwiedzają miejsce bitwy –  79. rocznica – Bronina, 9.09.2018 / fot. SP Siesławice

Straty poniesione przez 22 DPG w boju pod Broniną były dotkliwe. Na placu boju legło blisko 200 żołnierzy, wielu było rannych, ponad 1000 dostało się do niewoli. Poległo kilkunastu oficerów, w tym m.in: dowódca I batalionu 6 psp – kpt. Aleksander Ziółkowski, dowódca II batalionu 6 psp – mjr. Jan Wilczak ( ciężko ranny pod Broniną, zmarł z ran w szpitalu w Rozwadowie ), dowódca 6 kompanii 6 psp – kpt. Władysław Ohorok, oficer łączności 6 psp – por. Jan Smela, oficer informacyjny 6 psp – ppor. Zbigniew Zasławski. Artyleria dywizji straciła 13 dział lekkich i 4 ciężkie. Straty niemieckie, jakkolwiek trudne do ustalenia, wynosiły co najmniej 200 poległych i kilkuset rannych. Niemcy pochowali swoich poległych na wzgórzu przy szosie w rejonie Smogorzowa. Ciało dowódcy OW zostało odesłane do Rzeszy.

W wyniku bitwy pod Broniną 22 DPG przeżyła duży wstrząs, który wpłynął na jej dalsze losy. Jeszcze tego samego dnia dywizja stoczyła walkę z niemiecką 27 DP pod Prusami i Skrobaczowem, utrzymując pozycję do późnej nocy. 10 września w walce z czołgami w rejonie Rytwian i Sichowa dywizja przeżyła kolejny wstrząs, który doprowadził do jej rozpadu. Poszczególne grupy, po przeprawieniu się przez Wisłę, dalej prowadziły walkę, a ostatnia z nich złożyła broń 25 września po bitwie pod Suchowolą k/Zamościa.

źródło: Robert Osiński, Wrzesień 1939 roku na ziemi buskiej, Busko-Zdrój 1999.

 

◙ Podobne informacje:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Za wypowiedzi naruszające prawo lub chronione prawem dobra osób trzecich grozi odpowiedzialność karna lub cywilna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Masz pytania? Napisz do nas: redakcja@infobusko.pl