KO: Jak ja postrzegam Busko i wybory samorządowe
Witam Państwa,
chciałbym serdecznie Państwa zaprosić w tę niedzielę do urn wyborczych, do wzięcia udziału w Wyborach Samorządowych. Odbędą się one 21 października.
Udział w wyborach, z mojej strony, uważam za szczególny obowiązek wobec swojej Ojczyzny. Tej małej i tej dużej. Ojczyzny, która nieraz jest niesprawiedliwa i nie zawsze spełnia nasze oczekiwania.
Wiem, że wiele w niej jest jeszcze do zrobienia. Jest to jednak nasza ziemia, ziemia gdzie żyli nasi dziadowie, przodkowie od stuleci. Częstokroć walczyli o jej wolność. I nawet choćby z szacunku dla nich, dla ich poświęcenia, determinacji i przelanej krwi, udział w Święcie Demokracji – bo tym w istocie są wolne wybory – powinien być dla każdego z nas ważny.
W naszym kraju powinno być miejsce dla każdego i wierzę, że Nasza Ojczyzna powinna być miejscem, gdzie każdy ma swobodę do wyrażania swoich poglądów. Nieważne czy wybieramy prezydenta czy burmistrza czy nawet radnego, to każdy z tych ludzi ma mniejszy bądź większy wpływ na kształtowanie naszego dnia codziennego.
Ktoś zapewne napisze – „puste słowa”… Ktoś inny napisze, że jestem niski czy pulchny – takich opinii w komentarzach przeczytałem już wiele (śmiech). Podchodzę do nich na spokojnie, z dużym dystansem, bo nie widzę związku tych cech z moją działalnością samorządową dla Buska i Regionu Ponidzia. Samorządową a nie polityczną, bo polityka to zupełnie coś innego i nie na tym poziomie. W Busku i na Ponidziu chodzi o to, by wspólnie współżyć i mądrze oraz sprawiedliwie się gospodarzyć.
W naszym Busku jest nadal dużo do zrobienia i do uporządkowania. Osoby, które mnie znają,wiedzą, że lubię ład i porządek. I bardzo drażni mnie, kiedy ktoś mówi, że czegoś nie da się zrobić. Są to moje bodaj najmniej ulubione słowa. Ja uważam , że wszystko można, byle tylko była dobra wola, aby to uczynić.
W moich działaniach nie ma co doszukiwać się drugiego dna, przypisywać mi chęć czerpania korzyści dla siebie, znajomych czy innych osób. Ja po prostu udzielam się tylko dla Mojego Miasta, miejsca gdzie żyli moi przodkowie i ja również chcę żyć. Dotychczas mogłem w zasadzie tylko mówić zabierając głos w wolnych wnioskach na sesjach. Dziś kandyduję do Rady Miejskiej by jako radny móc działać skutecznie dla dobra jej mieszkańców i by mieć realny wpływ na życie naszej Gminy.
Chciałbym bardzo by buska młodzież, jeśli zechce, miała możliwość pozostania w Busku. By tu mogła mieć pracę, godne zarobki i perspektywę normalnego życia. By mogła pracować dla siebie, swojej rodziny ale również i dla Buska i naszej wspólnej przyszłości.
Nie mam owszem takiego wieku jak wielu obecnych radnych, nie mam takiego stażu w buskim „parlamencie”, ale też nie mam na koncie tyle niespełnionych obietnic i tyle ciągnących się i niezałatwionych spraw jak moi szacowni konkurenci, którzy ponownie startują i znów obiecują. Ja lubię jasne deklaracje i konkretne działania. To moja dewiza.
Niedzielne wybory są szansą na zmianę panującej rzeczywistości. Kolejna taka okazja będzie dopiero za pięć lat. Czy warto tyle jeszcze czekać? W moim uznaniu nie warto – dziś jest ten czas i ta pora!
Jeszcze raz gorąco zachęcam do udziału w wyborach.
z wyrazami szacunku
Kamil Oliwkiewicz